Strony

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Od Rei c.d. Vaidera

Vaider wzmocnił straż tak jak kazałam. Poczułam się słabo. Straciłam przytomność. Znowu. 

          


- Co się stało? - zapytałam zdezorientowana po otworzeniu oczu. 
- Rea! Znowu zemdlałaś! - wyjaśnił Vaidi.
- Ile? - zapytałam.
- Co ile Re? - zapytał.
- Ile byłam nieprzytomna?
- Tym razem krótko. Około 2 godzin.
Ciągłe omdlenia. Cały czas czuję się słaba. I... No właśnie! Już wiem!
- Vaidi?
- Tak?
- Zawołasz pielęgniarkę?
- Dobrze. 
Vaidi na chwile opuścił jaskinię. Po chwili wrócił z pielęgniarką. 
- Wyjdziesz na chwilę ?
- Dobrze
Vaidi wyszedł.
- Dzień dobry! - powiedziała pielęgniarka.
- Dzień dobry! - odpowiedziałam.
Wyjaśniłam wszystko pielęgniarce. Zrobiła badania. I... Moje podejrzenia okazały się prawdziwe...
- Ja już pójdę - powiedziała pielęgniarka.
- Dobrze, Zawoła pani Vaidera? - zapytałam
- Jasne
Pielęgniarka wyszłąa  z jaskini,a po chwili pojawił się w niej Vaidi.
- Vaidi... Moje podejrzenia okazały się prawdziwe...
- Jakie podejrzenia? Coś się stało? - Vaidi widocznie się zdenerwował.
- Spokojnie! Nic poważnego! - powiedziałam.
- Ja... Ja jestem... W ciąży...  - dodałam.

<Vaider?>

piątek, 19 sierpnia 2016

Od Vaidera c.d Rea

Spoglądałem na padający deszcz. Nie chciałem zmieniać pogody. W Tirii i tak od wielu dni panowała susza, a deszcz w końcu musiał zacząć padać. Słyszałem plotki, że Kefa się wyniósł. Czułem się bezpieczniej, aczkolwiek nadal nie byłem całkowicie pewien, czy aby na pewno był zły. W głowie miałem całkowitą pustkę i sam w końcu nie wiedziałem, co mam o tej postaci sądzić. 
- Trzeba wzmocnić straż- odezwała się cicho Rea.- Przeczuwam coś złego w najbliższym czasie.
Podszedłem do niej i przytuliłem.
- Bądź spokojna. 
- Jednak chciała bym, żebyś mnie posłuchał. Już raz tego nie zrobiłeś i wpuściliśmy do Tirii poddanego króla demonów.
- Zajmę się tym, obiecuję- odpowiedziałem. 
- Ostrożności nigdy nie na wiele. 
Postanowiłem, że kiedy tylko burza ustanie, zwołam wszystkich mieszkańców i zwiększę straż. Rea mogła mieć rację, a Kefa na wolności mógł być niebezpieczny. 
>Rea?<

Od Kefy

Oni już wiedzą, kim jestem... Wybiegłem przez bramę Tirii i skierowałem się w stronę królestwa demonów, żeby pomówić z ciemnym władcą. Tiria będzie już przecież dokładnie strzeżona, nie wpuszczą nikogo, kto wyda im się podejrzany. Po krótkiej, jak dla mnie, chwili stanąłem przed królem demonów. Skłoniłem się. Władca spoglądał na mnie z poważną miną, nie wyrażającą żadnych emocji. Czekał, aż ja się odezwę jako pierwszy. W głowie pomału sklecałem zdania, które mu powiem. 
- Już wiedzą o wszystkim- szepnąłem, wyczekując reakcji mojego władcy. 
Skinął głową, a jego wyraz twarzy się nie zmienił.
- Rozumiem przez to, że nasze wszystkie starania poszły na marne, a ty okazałeś się beznadziejnym szpiegiem. 
- Oni mają jakąś tajemniczą moc. Moją prawdziwą tożsamość odgadła Rea. 
Demon przez chwilę się zastanawiał. Spojrzał i delikatnie, wręcz upiornie, jego kąciki ust podniosły się, tworząc coś na kształt uśmiechu. 
- Zabij. 
Strażnicy wyprowadzili mnie sprzed oblicza mrocznego króla, a ja usiadłem pod pałacem i myślałem, jak mogę to zrobić. Nie ma bata, żebym został znowu wpuszczony do Tirii. Nie będę się fatygował, żeby wszyscy uwierzyli w moje dobre zamiary. Zrobię to szybko i sprawnie. 

Następnej nocy ponownie wyruszyłem do Tirii. Księżyc zakryły ciemne chmury, z których lunął deszcz. Niebo raz po raz przecinała błyskawica i słychać było grzmoty. Nie bałem się. Wręcz odwrotnie, pogoda dodawała mi siły. Czułem się niepokonany. Tak, władca demonów będzie ze mnie dumny. Tiria będzie nasza. Zaczaiłem się pod złotą bramą. Poruszałem się najciszej jak mogłem, żeby strażnik nie miał pojęcia o mojej obecności. Stukanie deszczu o bramę zagłuszało większość innych dźwięków. Wyczuwając dobry moment, skoczyłem na strażnika i szybkim ruchem złamałem mu kark. Zwłoki niestarannie przykryłem ściółką. Teraz tylko musiałem wejść do siedziby Alph. 

>wolne?<

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Witam wszystkich!

Witajcie! Chcę Was poinformować ,że od końca wakacji (1.09) który już niestety blisko zostanie zmieniona ilość opowiadań na tydzień. Wiemy że szkoła ,praca itd. Dlatego to zmienimy. Dajcie znać w komach co Wy na takie posty ?tzn. Nie opowiadania takie... info.

Od Rei c.d. Renn

Samica zemdlała.Atak demonów. Były ich setki,wszystkie nie wejdą. Na szczęście. Jednak mimo wszystko nam zagrażają. Trzeba coś z tym zrobić.
-Vaidi!Weź ją do szpitala ja zajmę się demonami!-zawołałam Vaidera.
On posłusznie zaniósł samicę do szpitala.
Skupiłam się i zamknęłam oczy. Oni byli silni. Za silni. Nie umiałam ich pokonać.
-Wracajcie-usłyszałam
Czy to był... Tak to był on!Król (czy jak to określić) demonów. Demony posłusznie opuściły Tirię. Jesteśmy w niebezpieczeństwie. Tiria jest w niebezpieczeństwie.... Lecz Tiria bez walki się nie podda!


                                                                     ~*~
Po kilku dniach Renn się obudziła. Byłam przy niej. Cały czas. Nie opuściłam jej. Ona chcę mnie zabić. Jednak czuję,że muszę jej pomóc.... Że to błąd małej dziewczynki,nieświadomy błąd... Moja kuzynka.... Była wilczycą. Białą. Jak Renn. Nie pamiętam jej imienia... Czekaj.... A co jak to Renn jest moją kuzynką ? Nie,nie to niemożliwe... jednak? nie wiem
-Re?-Renn się obudziła
-Tak?-zapytałam
-Wiesz,że chcę Cię zabić, wiesz że muszę. Ale siedzisz przy mnie....
-Nic nie musisz. Twoja decyzja. Jednak mi chodzi o to ze chce żebyś miała swoją wolę ! Żebyś wiedziała czego ty chcesz ,czego pragniesz! A nie co Ci każą,co musisz. Nie musisz przechodzić na naszą stronę. Tylko miej swoje zdanie
-Mam swoje zdanie. Jestem tylko po to żeby Cię zabić !
-Nie. Nie masz swojego zdania ! To jest czyjeś zdanie! Nie twoje!
-Moje jest takie same!
-Wiem że nie jest. Proszę Cię...-ja nie wiedziałam co zrobić

Chciałam wyciągnąć z niej jej zdanie. Wiem że to nie jest jej zdanie. Ja o tym wiem. I tyle.


Renn?

niedziela, 7 sierpnia 2016

Od Renn CD Rei

- Rea, to szaleństwo! Ty nawet nie wiesz do czego oni są zdolni! Kefa i ja to tylko dwójka z tysięcy istot, które pragną twojej śmierci i tylko czekają na odpowiedni moment. Masz więcej wrogów, niż potrafisz sobie wyobrazić. Może i jesteś boginią, zgoda, aczkolwiek nawet ty nie umiesz sobie wyobrazić, co oni robią. - widzę, że tygrysicę zatkało. Może to przez moje słowa, może przez to, iż jej tajemnica nie jest już tajemnicą, ale zatkało ją. Zmieniam się w człowieka, po czym wychodzę, ze zpuszczoną głową. Ona i tak nie zrozumie, nie jestem zdolna do zmiany strony. Oni istnieją wszędzie, tylko po to by mi przypominać, do kogo należę. Należę do demonów, psychicznie i fizycznie. Jestem jedynie narzędziem demonów, niczym więcej. Niczym więcej. Nie panuję nad własnym ciałem, mieszka w nim demon.
- Tak, mieszka w nim demon, a także anioł. - nawet nie zauważyłam Rei, gdy do mnie podchodziła. Obracam się szybko, zastanawiając się jakie ma zamiary.
- Nie rozumiesz, Reo. - mówię chłodnym głosem. Wbijam w nią wzrok, chłodny i spokojny, ale i zmęczony. Ona mnie zabije. Jestem tego pewna. Jestem szpiegiem, zdrajczynią w jej oczach. Szare oczy tygrysicy przenikają mą duszę i ciało, czuję się jakby wszystko o mnie wiedziała. Na chwilę odrywam od niej wzrok, jedynie po to, by ujrzeć cieniste istoty. Demony... Patrzę chwilę na cienie, nie wiedząc co mam robić. Rea zaproponowała mi drugą szansę, ale co z tego zyskam? Wszyscy będą patrzeć na mnie jak na potencjalnego wroga, w ich oczach i tak będę zdrajczynią. Z demonami zaś mogę zawładnąć światem. Czymże jednak będe władać, jeśli zniszczą wszystko, tak samo jak przeklętą ziemię? Po chwili poczułam ból, straszliwy ból, i zemdlałam, zdając się na los. Cokolwiek się teraz ze mną stanie...
Rea?

Od Rei C.D. Renn

Samica nie mogła się wyprostować. Widać że ją bolało. Pokazała nam na jakiś cień. Cień. Cień.....
-Cień-powiedziałam
-Tylko cień... Vaidi! Przecież ! Demony!!! -zrozumiałam co Renn miała nam do przekazania.

Demon. Jestem słaba nie moge go mocą powstrzymać. Jednak żyje się raz czas spróbować !
Zamknęłam oczy. Skupiłam się. Udało mi się uszkodzić demona. Jednak jestem jeszcze słaba i go nie zabiłam. Jednak demon uciekł.

-Rea odgoniłaś go,przecież jesteś słaba odpoczywaj.-powiedział Vaider
-Miałam wizję-powiedziałam
-Kiedy-zapytał Vaider
-Jak straciłam przytomność-powiedziałam
-Co w niej było ? Zawsze okazują się prawdziwe. Zdarzyło się to już czy ma się zdarzyć ?
-Część już była ,część zdarzyć się ma.
-O czym to było -zapytała Renn
-O tobie-dalej byłam spokojna.
-O mnie???-zapytała zdziwiona Renn
-Tak o tobie.
-Opowiadaj-Renn widocznie była poddenerwowana.
-Vaidi zostaw nas same -poprosiłam
-Dlaczego?-zapytał
-Proszę Cię
Samiec wyszedł.
-Biała wadera. Imieniem Renn. Masz misję i ja o tym wiem. Misję masz taką samą jak Kefa. Zabić władców Tirii chcesz.  A właściwie musisz.

Samica patrzyła ze zdziwieniem na mnie.

-Jednak swego zdania nie masz. Nie myślisz tak jak chcesz tylko tak jak Ci wpajali. Zbuntować się przeciw demonom to nie grzech. Mała,niedoswiadczona wilczyca nie wiedziała. Jednak teraz masz wybór. Stanąć po stronie demonów czy przejść na stronę Tirii? Masz szansę na swoją decyzję.

Renn?

sobota, 6 sierpnia 2016

Od Renn CD Rei

Patrzę na Reę, nie wiedząc dokładnie co robić. Patrzę w bok, i widzę tam cień. Wiem dobrze, kto to jest.
~ To twoja szansa ~ słyszę jego cichy głos w moich myślach. Patrzę ponownie na tygrysicę, leżącą w bezruchu. Po czym wykonuje decydujący ruch, czyli....
- Vaider! - wołam tygrysa, siedząc przy tygrysicy.
- C-co? - pyta się samiec, po czym jego wzrok ląduje na Rei. - Co jej zrobiłaś!? - wrzeszczy, a w jego oczach płonie gniew.
- To nie ja. Ona po prostu... Zemdlała. - mówię cicho. Ogólnie nie wiem, dlaczego to robię. Idealny moment, by zabić Reę, by zawładnąć światem. Ale.... Nie panuję nad sobą. Przybieram obojętny wyraz twarzy, po czym podążam za Vaiderem, który niesie Reę w stronę szpitalu.
***
- Straciłaś przytomność. Dwa dni temu. - tłumaczy Vaider. Rea dopiero co się obudziła, po dwudniowym bezruchu. Rea patrzy na mnie groźnie.
- Co tu robisz? - pyta. Cofam się o krok.
- Rea, spokojnie. Ona ci pomogła. - uspokaja ją Vaider. Rea się podnosi, ale w tej samej chwili zgina się z bólu.
~ Co ty zrobiłaś!? Ja dokończę twoje dzieło, i to nie ty będziesz ulubionym pupilkiem Ocufula, tylko ja! ~ głos mrocznej istoty rozbrzmiewa w mojej głowie. Po chwili czuję się, jakby ktoś zadał mi cios w brzuch. Zginam się, powstrzymując jęk.
- Renn? - słyszę głos Vaidera.
- Mhm... - jęczę, po czym próbuje się wyprostować. Widzę, jak w rogu pokoju czai się cień. Spoglądam na niego gniewnie. Ta misja została powierzona mi, i to ja ją wypełnię. Za wszelką cenę. Nawet gdybym miała stracić życie.
- Tam. - wskazuje demona. Władca i władczyni Tirii spoglądają we wskazanym przeze mnie kierunku.
Rea? 

Od Rei C.D. Renn

Yhm. Tak już wierzę tej... Jakiś Taro ,podróżuje,przyjaciele. Ta... już to normalnie widzę.  Och nie ważne niech myśli że jej ufam... może coś z niej wyciągne.

-To musisz mieć wspaniałe życie -udawalam że jej wierzę.
-Noo...-odpowiedziała samica
-Pewnie Ci się fajnie podróżowało?
-Tak średnio -samica powoli zaczynała myśleć ze jej ufam

No właśnie myśleć. Ale jej nie ufam! I nie będę ! Nigdy ! Za nic w świecie ! Bo w końcu nie muszę ... Własną wolę przecież mam... Ale godności chyba już nie...  Yh...  Co teraz ?

-Rea? Halo?-jej słowa przelatywaly mi przez głowę.
Czułam się słaba. Taka...
-Rea!Rea!
Nic więcej nie pamiętam

<Renn?>


~*~

Obudziłam się 2 dni później. Obok mnie był Vaidi i ona. Renn. Czego ona ode mnie chce ?

-Co się dzieje ?-zapytałam pół przytomna. Dalej mi było słabo. Bynajmniej lepiej niż wcześniej.
-Straciłaś przytomność.  2 dni temu-wytłumaczył Vaidi

środa, 3 sierpnia 2016

Od Renn CD Rei

Czułam, że samica chce mnie sprawdzić. Czułam jej moc i jej siłę.
- Aha, spoko. - lekko podnoszę konciki ust, karmię ją kłamstwami. Jednak widzę, że jest strasznie podejrzliwa. Z nią nie pójdzie łatwo.
- Wiele o tobie nie wiem. - samica próbuje jakoś skleić rozmowę. Chce mnie poznać, pewnie pragnie się ze mną zaprzyjaźnić.
- Cóż. Jestem Renn, w postaci człowieka Saheri, mam 19 lat, lubię podróżować, i spędzać czas z przyjaciółmi. - uśmiecham się, wymyślając kolejne kłamstwa.
- Pewnie dużo ich nie masz, skoro podróżujesz. - wtrąca się Rea.
- Wręcz przeciwnie, mam ich wielu i z większością utrzymuje kontakt. - uśmiecham się, karmiąc tygrysicę kłamstwami. Na szczęście mi wierzy, chociaż wiem, że będzie próbowała mnie sprawdzić. Oby tylko nie użyła megamocnego eliksiru prawdy... Na szczęście, jest ich bardzo mało.
- A tak swoją drogą, to dlaczego jesteś akurat tu? Wiesz, jest wiele miast w Tirii. - uśmiecha się Rea.
- Mój brat podobno tu jest... - mówię, przybierając smutny wyraz twarzy. Kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo.
- Aha. Jak on się nazywa? - pyta tygrysica.
- Taro. - wypalam. Wtem przed oczami staje mi scena.

Młoda, biała wilczyca stoi na spalonej ziemii, jak sięgnąć okiem nie widać roślinności. Obok niej stoi lis, widocznie ma wyrzuty sumienia. Rozgląda się, po czym macha niespokojnie ogonem.
- Wybacz. - jedno, krótkie słowo wylatuje z jego ust, po czym odbiega, z nadnaturalną prędkością. Taro.

- Renn? - głos Rei dochodzi do mnie jakby z oddali. Mrugam oczami.
- Tak, o co chodzi? - pytam, przyglądając się jej uważnie.
- Co się stało? - pyta. Dopiero teraz orientuje się, że mam jakąś ciepłą ciecz na policzku. Czy ja... płaczę? Nie, to nie możliwe.
- Po prostu się trochę zamyśliłam. - uśmiecham się lekko, ocierając łzę.
Rea?

wtorek, 2 sierpnia 2016

Od Rei c.d. Renn

Wyszłam na poranny spacer gdy podszedł ktoś do mnie i usłyszałam:
-Cześć
Nie obracając się poznałam po głosie,że to była Renn. Ymm .. .Poznałam może dlatego,że oprócz mnie była jedyną samicą w stadzie? Pewnie tak.
-Cześć-odpowiedziałam podejrzliwie.
Albo jestem przewrażliwiona  albo ona też jest podejrzana... Nie ja chyba już wariuję. Lecz nigdy się nie mylę... Trudno na wszelki wypadek muszę uważać.
-Ty chyba jesteś Rea?-zapytała samica
-Tak.Brawo odkryłaś Amerykę- warkłam 
Jezu czemu jestem dla niej taka agresywna? Taka wredna? Przecież ona nic nie zrobiła! Jeszcze... Przesadzam
-Ja jestem Renn...-odpowiedziała nieśmiało
-Przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło-wytłumaczyłam Renn. Jednak dalej mi się wydawała podejrzana
-Nic nie szkodzi
-Opowiesz coś o sobie?-zapytałam
-Nie jest to zbytnio ciekawa historia-odparła Renn
Wydało misie to podejrzane,ale ostatnimi czasy co mi się nie zdaje podejrzane? No tak.. deszcz... 
-Jak sądzisz
-A wy ? Planujecie mieć maluchy?-zapytała
-Nie jest to zbytnio ciekawa historia-odpowiedziałam złośliwie

Samica ucichła. Czemu to powiedziałam? Nie wiem. Ja chyba wariuję.Co się ze mną do diabła dzieję? Kurde no... Przecież! Mogę sprawdzić kimona do końca jest! 

Użyłam mocy. Imię podała prawdziwe w przeciwieństwie do Kefy. Ma 19 lat. I tyle mogłam odczytać. Tylko tyle. Pewnie jest odporna na inne moce. Jednak moja siła mocy trochę jej moc zwalcza. Trudny przypadek...Ach już wiem! Mega mocny eliksir prawdy! On jest tak silny,że nawet moc odpornościowa nie działa. Jednak mi jest nie potrzebny! Ja wariuje. Ona jest normalna! Raczej...

<Renn?>

Od Renn

Wilczyca o białej jak śnieg sierści przemyka się przez las. Nikt jej nie słyszy, i nikt jej nie widzi. W głowie nadal ma głos swojego pracodawcy. "To sprawa najwyższej wagi. Nikt nie może się dowiedzieć." Wilczyca gwałtownie zmienia kierunek. Wie, że nie może zostać zauważona. Do czasu spotkania władców tej krainy nic i nikt nie może jej zobaczyć. Rozgląda się, po czym wychodzi na polanę. Tam widnieje brama, wielka i podobno nie do przebycia. Jednak podchodzi do niej strażnik i oferuje zaprowadzenie do alph. Wilczyca się zgadza. Po zaprowadzeniu do Alph wilczyca sie pyta czy może dołączyć do stada. Zgodzili się
***
Jaskinia, którą dostałam jest piękna i luksusowa, ale nie to zaprząta moją głowę. Nie mogę zawieść, co oznacza, że muszę zabić Reę i Vaidera. Jak już przyjęli mnie do swojego stada, kolejny cel to zdobycie ich zaufania. Muszę to robić powoli, stopniowo. Pierwszy cel to zdobyć zaufanie mieszkańców miasta. Wychodzę więc na dwór, gdzie od razu uderza mnie oryginalność domów. Rozglądam się. Nikogo nie widzę, aczkolwiek miło jest oddychać świeżym powietrzem. Wszędzie zielono, wszystko zakwitło a ptaki znów śpiewają. Ale to jest nieważne. Widzę sylwetkę jakiegoś zwierzęcia. Po chwili namysłu podchodzę w jego lub jej stronę. 
- Cześć. - mówię, gdy znajduje się w zasięgu głosu i uśmiecham się niewinnie. 

<Ktoś?>


Opowiadanie powstało za współpracą(xd) właścicielki Renn i Rei

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Renn

Imię: Renn
Imię jako człowiek: Saheri
Przezwisko: Brak.
Płeć: Wadera (Wilczyca, samica wilka)
Orientacja: Hetero
Wiek: Chodzi po tym świecie już 19 lat.
Gatunek: Wilk
Rasa: Wilk biały
Stanowisko: Wyrocznia
Aparycja: W postaci wilka bohaterka tego formularza ma lśniącą, białą sierść i szczupłą sylwetkę. Długi, puszysty ogon pięknie wygląda, podczas gdy szare oczy Renn zaglądają wgłąb twojej duszy.
Zaś w postaci człowieka Saheri jest bardzo drobną, choć mądrą dziewczyną o pięknych włosach. Jej błękitne oczy ładnie wyglądają wraz z kruczoczarnymi włosami, które sięgają jej do pasa. To niska dziewczyna, jednak silna i wytrzymała psychicznie jak i fizycznie.








Historia:
Renn przemierza las, nieświadoma tego, co ją napotka. Nie miała pojęcia, że wkracza na ziemię przeklętą, na terytorium demonów, a tym bardziej nie wiedziała, że jej przyjaciel jest ich sługą. Młoda wadera zmierzała jedynie w ustalone przez jej przyjaciela miejsce, niewinna i nieświadoma wszystkiego, co ją czeka.
***
- Nareszcie jesteś. - mówi Renn, znudzona czekaniem.
- Wybacz. Miałem parę spraw do załatwienia. - mówi lis, kierowany przez demona.
- Jakich? - ciekawa Renn jak zawsze miesza się w nie swoje sprawy.
- Nie twoja sprawa. - odpowiada spokojnie lis, po czym prowadzi ją wgłąb terytorium demonów.
- Co mam tu robić? - pyta. Taro patrzy na nią podejrzliwie, sprawdzając czy się nada. Tak, napewno się nada.
- Zmień się w człowieka. - rozkazuje. Tak więc jego przyjaciółka posłusznie zmienia się w człowieka, nie mając pojęcia, że własnie ukazała demonom swoje obie postaciw i wkroczyła na ich ziemie, co oznacza że mogą ją opętać. Może wiedziałaby o tym gdyby była nieco starsza i ktoś ją uczył, ale cóż może wiedzieć sześciolatka i takich rzeczach?
- No dobra, i co dalej? - pyta, z szerokim uśmiechem. Taro wzdycha głęboko, wygląda jakby postarzał się o co najmniej dziesięć lat.
- Wybacz. - mówi cicho. Po czym odbiega, szybciej niż ktokolwiek by umiał. Saheri patrzy ze zdziwieniem na oddalającą się sylwetkę przyjaciela. Po chwili przed nią pojawia się mroczna postać.
***
Po wielu latach szkolenia, Renn nie była tą samą osobą. Demony uczyniły z niej swoją sługę, marionetkę bez własnej woli. Przekonana, że musi zabić władców Tirii, została wysłana na pierwszą misję. Powiodło jej się, z czasem stała się najważniejszą sługą demonów. W wieku 19 lat wysłali ją na najważniejszą misję, jaką dotychczas miała - zabić władców Tirii.
Wcieliła się w tyle postaci, miała tyle osobowości, była doskonałą aktorką, więc nie był to dla niej problem, by zdobyć zaufanie władców i zamieszkać w mieście, gdzie mieszkają najważniejsze osobistości oraz osóbki bogate. Od tej chwili czeka jedynie na odpowiedni moment, by wypełnić misję.
Rodzina: Renn nie wie co to rodzina, nigdy nie zaznała miłości, nigdy nie poznała osoby którą mogłaby nazywać matką lub ojcem.
Charakter: Renn to aktorka, umie być każdym. Jako sługa demonów, jest wgłębi duszy zepsuta i ponura, ale zdecydowana na jedno - zabicie Rei i Vaidera. Lojalna wobec tych mrocznych istot, stara się jak najlepiej wypełnić misję. Ogólnie to nie ma własnej woli, po tak wielu zmianach osobowości, tak wiele razy grała kogoś innego, że już nie ma charakteru. Umie tylko grać, jest marionetką. Nigdy jednak nie piśnie ani słówka o zdradzie, którą planuje, umie być przebiegła i sprytna, a także udawać miłą i niewinną. Myślisz że ją znasz? Nie znasz jej.
Zauroczenie: W jej słowniku nie istnieje słowo miłość. Kiedyś kochała, ale to stare czasy. Nikt nie zdoła zdobyć jej serca.
Moce: Jej jedyna moc jest bardzo przydatna, jest bowiem odporna na wszystkie inne moce. Nie działają na nią zaklęcia, moce, eliksiry i magiczne przedmioty.
Potomstwo: Całkowity brak.
Inne: Nie potrzebujesz wiedzieć o niej nic więcej.
Punkty: 5
Sterujący: Kaktusek

Od Rei do Kefy i Vaidera

Podeszli do nas. Vaider im zaproponował,że oni poszukają a Leon tu zostanie. Nie byłam z tego zadowolona,bo zwiadowcy się na to zgodzili.  Użyłam swojej mocy Prawdziwej Tożsamości,dzięki której mogłam sprawdzić kim on jest. I się nie myliłam. Kłamał.

-Vaidi!-zawołałam zdenerwowana.
-Tak skarbie?-podszedł do mnie.
-Mówiłam,że on kłamię!-powiedziałam zła.
-Sprawdziłam kim jest!-byłam zła. Bardzo zła.
-Kim?-zapytał.
"Leon" zaczął się wiercić niespokojnie.Widać,że był zdenerwowany.
-On nie ma na imię Leon!
-Ależ Wasza wysokość...-wtrącił Leon
-Milcz!-krzykłam
"Leon" podkulił ogon.
-Mów co chcesz! Na mnie to nie działa.-zwróciłam się do "Leona"
-To jak on ma na imię?-zapytał Vaider
-On ma na imię Kefa!
-Ja?-wtrącił Kefa
-Tak ty! Moc Prawdziwej Tożsamości to moc a nie przepowiednie! Się nie myli! Lepiej się przyznaj i wytłumacz!
-Re spokojnie -Vaider mnie uspokajał

Miałam tego dość. Kefa siedział jakby nigdy nic! Tak po prostu ! Nawet nie raczył się wytłumaczyć!Wybiegłam z jaskini. Pobiegłam w stronę miasta ludzi. Oni chyba pobiegli za mną.


Weszłam do portalu i pojawiłam się w świecie ludzi. Byłam człowiekiem. Za każdym razem pojawiam się w innym stroju i nad tym nie panuje! Podobno to jest do opanowania. Ale dzisiaj miałam piękną sukienkę. Łososiową . Czy jakoś tak to Ci ludziowaci określają. Tyle,że... ledwie zakrywała tyłek! I co teraz? Ahh trudno. Przebiegłam się przez miasto. Tyle z nich się na mnie gapi. Jezu... Po co ja tu jestem? No tak uciekam zła już nawet nie wiem z jakiego powodu. A no tak... Kefa jest oszustem a Vaidi nawet z tego powodu dalej uważa,że on jest ok. Przecież ja mogę wymyślać. Ja przecież niekoniecznie muszę mieć taką moc! Jezu jestem na niego zła,a on przecież nie wie,ze jestem boginią. Nikt tego nie wie. Tylko tamten Ash,ale on nie żyje. Powiedzieć Vaiderowi kim ja jestem? Nie... ktoś może usłyszeć. Zresztą i tak nie chcę być tą pieprzoną boginią! Czemu ja?
Biegłam zamyślona przez miasto. O ni chyba biegli za mną...

<Vaider?Kefa?>

niedziela, 31 lipca 2016

Od Vaidera do Rei

Po wyjściu Leona z jaskini ułożyłem się z powrotem obok Rei.
- On mi się nie podoba- stwierdziła z przekąsem.
- Daj spokój. Może to tylko pierwsze wrażenie.
- Pierwsze wrażenie nigdy mnie nie zmyliło, pamiętasz?- odparła.- Ja ci mówię: z tego nic dobrego nie wyniknie.
- Przesadzasz- powiedziałem, tym samym kończąc rozmowę.
Rea westchnęła cicho, mruknęła coś pod nosem i ułożyła się do snu. Ja zrobiłem to samo. Zaufałem Leonowi. Rea zawsze była podejrzliwa wobec wszystkich, dlatego ją po prostu olałem. Jutro poproszę ją, żeby osobiście z nim porozmawiała. Może wtedy nabierze zaufania?

Obudziłem się z samego rana. Rea już nie spała.
- Vaider, no zrób coś!- wykrzyknęła.- Nie będę spać spokojnie, dopóki on tu jest!
Przewróciłem oczami.
- Mam go tutaj wezwać?
Pokiwała głową.
- Poczekajmy do późniejszej godziny, żeby nie zbudzić całej Tirii.
Ponownie skinęła głową.
W tym czasie postanowiłem przejść się po mieście, a tym samym zajrzeć do Leona. Po wyjściu z jaskini zaczerpnąłem świeżego powietrza. Dzień był ciepły i trochę wietrzny, dlatego nie było ani gorąco, ani zimno. Idealna pogoda. Skierowałem się w stronę innych jaskiń. W oknie (albo dziurze, bo okna to raczej nie przypomina) zobaczyłem śpiącego lisa. Odetchnąłem głośno z poczucia ulgi. Nie zamierzałem zmienić swojego zdania co do Leona. Według mnie był prawym zwierzęciem bez złych zamiarów. Ruszyłem do swojej jaskini. Tuż przy wejściu postanowiłem powiadomić Reę o tym, co zobaczyłem.
- Śpi- powiedziałem.
- Albo udaje- dodała.
- Przestań- zdenerwowałem się.- To już zaczyna się robić nurzące. Nie możesz go osądzać, kiedy nic o nim nie wiesz!
- Pragnę ci powiedzieć, panie przemądrzalski, że ty też nic o nim nie wiesz. Ale jednak został wpuszczony w środku nocy. Gdzie tu sprawiedliwość?
Prychnąłem ze złości.
- Wezwij go tutaj- dodała jeszcze.
Po chwili przed jaskiną stał Leon i zwiadowcy.
- Zwiadowcy?- Rea spojrzała na mnie pytająco.
- Muszą przeszukać las i znaleźć bestię.
- Vaider, nie ma bestii. On to sobir wymyślił.
Puściłem tą uwagę koło uszu i skinieniem głowy zaprosiłem czekających do środka.

Od Kefy

Podążałem ścieżką wśród drzew. Noc była już za progiem, słońce chyliło się już ku zachodowi. Obojętny na piękno świata, poszedłem dalej. Kiedy stanąłem wreszcie pod bramą Tirii, wielka gwiazda już zaszła i las ogarnęła nieprzenikniona ciemność nocy. Wziąłem głęboki oddech. Na początku ostrożnie, a potem już bardziej pewnie zakołatałem do żelaznych, pozłacanych drzwi. Bramę otworzył mi strażnik. Ukłoniłem się lekko, a on stał wyprostowany i wpartywał się we mnie.
- Nie wpuszczamy nieznajomych po zmierzchu- oznajmił i zaczął zamykać bramę.
- Błagam- uklęknałem przed nim- coś mnie goniło w lesie! Ja... nie mam gdzie się ukryć! Proszę!
Strażnik czujnie rozejrzał się dookoła.
- Nic nie ma- odpowiedział wzruszając ramionami- dlatego uważam, że możesz już pójść.
Nie wiedziałem, że będzie tak trudno podejść tego strażnika. No cóż, trzeba się bardziej wysilić.
- Czai się gdzieś- powiedziałem żałosnym głosem, nie podnosząc się z klęczków.
- No dobrze, wejdź- westchnął.- Ale osobiście odprowadzę cię do Alph.
Podniosłem się i dałem zaprowadzić przed oblicze władcy Tirii. Pierwszy punkt planu mam już za sobą. Strażnik wprowadził mnie do największej z jaskiń. Na posłaniach leżały tam dwa tygrysy. Jeden z nich podniósł głowę i spenetrował mnie wzrokiem.
- Czy wiesz, że po zachodzie słońca jest zakaz przekraczania bramy?
- Wiem, panie- odpowiedział strażnik.- Jednak przybysz panu wszystko wyjaśni.
Ukłoniłem się wtedy i zacząłem mówić:
- Goniło mnie coś w lesie. Nie miałem gdzie się ukryć, musiałem tutaj wejść. Gdyby mnie nie wpuszczono, zostałbym rozszarpany przez tajemniczą bestię.
Tygrys pokiwał głową. Chyba zabrzmiałem przekonująco.
- To dziwne, bo tereny zostały sprawdzone i niczego podejrzanego nie znaleźliśmy. Ale, zostań, mój drogi. Widocznie znowu przybyło do nas trochę niebezpiecznych stworów, zwiadowcy jak najszybciej się tym zajmą. A ty, powiedz mi, jak się nazywasz.
- Jestem Leon i przybywam z daleka. Wprawdzie podróżowałem do dalszego celu, ale los kazał mi się tutaj zatrzymać.
Tygrys znowu pokiwał głową.
- Masz do czynienia z władcą Tirii- Vaiderem oraz jego żoną- Reą- wskazał na leżącą obok niego tygrysicę.- Odprowadź go do swojej jaskini.
Ukłoniłem się, a strażnik zaprowadził mnie do mojego domu. Udało mi się zyskać zaufanie. To pierwszy klucz do sukcesu...

>opowiadanie jako wstęp, nie ma do niego odpowiedzi<

Rea!

Imię:Rea (Czyt.Rija)
Imię jako człowiek:  Rosalia  (czyt.Rozalja)
Przezwisko:Re(czyt.Ri)
Płeć:Tygrysica
Orientacja:Heteroseksualna
Wiek:Dalej wygląda na młodą lecz wcale taka nie jest. Tylko pod względem wieku jest stara. Jest młodsza od Vaidera. Ma 1707 lat.
Gatunek:Tygrys
Rasa: Tygrys Bengalski
Stanowisko:Samica Alpha
Aparycja:Rea jest śnieżno biała. No a bynajmniej w większości miejsc.Przy nosie oraz ogonie ma szare znaczenia. Jak każdy człowiek ma inne linie papilarne tak każy tygrys przecież ma inne paski? Tak samo Re ma czarne piękne paski. Niezwykłe nikt takich nie ma. Może zmienić kolor oczu,a
le najczęściej ma takie biało-szare. Jej ogon jest nienaturalnie długi- dużo dłuższy niż u innych tygrysów!
Historia: Re urodziła się w niewoli. Jednak cały czas wyjawiała różne dziwne cechy. Jednak pewnego dnia zdarzyło się coś niesamowitego. Coś... nieprawdopodobnego!  30-letnia Re usiadła przed wyjściem z klaty i pomyślała: "Fajnie by było się wydostać z tego.... więzienia. Być samodzielnym. Być niezależnym. Żeby to coś się otwarło" i w tym momencie "to coś" się otwarło. Rea uciekła. Trafiła do jakiegoś lasu. Jednak nie wiedziała co się stało. Spotkała Ash'a. Czym on był? Któż by to wiedział. Ash opowiedział jej o potomkach legendarnych bogów Tirii i o całej Tirii. Powiedział jej,że ona jest boginią Tirii a ona obiecała,że znajdzie Tirię i ją ochroni przed demonami.
Rodzina:
Matka-Rossie-Rea jej prawie wcale nie pamięta. No... przez te lata trudno by było.
Ojciec-Leo-Gdy Re miała rok on zniknął. Jakby rozpłynął się w powietrzu.
Charakter: Re jest spokojna i czuła. Do czasu. Potrafi w jednym momencie zmienić się z miłej i potulnej  Re w wredną,agresywną oraz chłodną Re. Gdy się zdenerwuje twój los jest w złych rękach. Masz marne szanse na przeżycie, Jednak jeśli jej się nie spodobasz cały czas będzie miała na Ciebie oko. Będzie chłodna i nieczuła dla Ciebie. Będzie bardzo podejrzliwa. Nie warto jej podpadać,bo może jedną mocą sprawić,że będziesz wąchał kwiatki od spodu. Chcesz? Zapraszam do wnerwiania jej.
Partner:Vaider
Moce: Jak na bogini Tirii przystało ma wszystkie moce.
Potomstwo:Bardzo by chciała
(jako człowiek)
Inne: 
-Jest boginią.
-Można ją zabić, jednak będzie ciężko.
Punkty: 35
Sterujący:ROKI1

sobota, 30 lipca 2016

Kefa!




























ImięJeśli kiedykolwiek spytasz go o imię, poda ci fałszywe. Dba o to, żeby nikt go nie rozpoznał. Ale jeśli już ktoś przedstawi ci się jako Leon, musisz wiedzieć, że masz do czynienia z Kefą.
Imię jako człowiek: No właśnie. W Tirii mówi, że nazywa się Leon, a w świecie ludzkim - Kefa. Odwrotnie. 
Płeć: Samiec.
Orientacja: Aseksualista. Kefie nie przypadła do gustu ani jedna płeć. 
Wiek: 31 lat.
Rasa: Lis.
Gatunek: Lis polarny.
Stanowisko: Betha.
Aparycja: Kefa jest z pozoru małym i chudym zwierzakiem. Nigdy jednak nie powinno się oceniać książki o okładce, bo lis, mimo swojego niepozornego wyglądu, może być bardzo niebezpieczny. W jego paszczy widnieją dwa rzędy ostro zakończonych kłów. Długi jęzor często jest wywieszony. Zielone oczy mogą przeszyć przeciwnika na wylot. Kefa ma białą, długą sierść, ja której razem z wiekiem pojawiły się czerwone wzory. Częścią ciała, która wyróżnia lisa od innych jest jego ogon. A dokładniej... ogony, bo Kefa ma ich aż dziewięć. Każdy z nich jest takiej samej długości, szerokości i ma czerwony okrąg przy końcu. Jako człowiek, Kefa ma białe włosy z długą grzywką spadającą na czoło i ciemne oczy. 
Historia: Kefa nie ma ciekawej przeszłości. Urodził się w biednej rodzinie i, żeby przetrwać, zaczął kraść. Nawet po wzbogaceniu się, przyzwyczajenie zostało i wykradał ludziom pieniądze, a okradzionych zabijał. Leona każdy spostrzegał jako ułożonego i szanowanego człowieka, a jego zabójstwa nigdy nie wyszły na światło dzienne. Kefa nie jest silny. Ale jego atutem jest spryt. I potrafi zdobyć wszystko posługując się sprytem i inteligencją. W Tirii zainteresował się nim władca demonów i zaproponował współpracę.Wtedy Leon zaczął posługiwać się innym imieniem, aby nikt nigdy nie odkrył jego prawdziwej tożsamości. Zwierzęta zaczęły postrzegać Kefę jako zdrajcę, a on musiał być bezpieczny. Władca demonów bowiem przyszykował dla niego zadanie, w którym musi pokazać, na to go na prawdę stać....
Rodzina: Kefa nie pamięta imion swojej rodziny. Dość szybko postanowił się od nich odłączyć i działać samemu. Ale to matka zepsuła swojego syna. 
Charakter: Kefa to jedna z najsprytniejszych i najbardziej przebiegłych istot w całej Tirii. Potrafi zrobić wrażenie miłego, żeby wykorzystać dobroć innych. Jest niezwykle inteligentny i wie, jak łatwo kogoś podejść. Nic nie cofnie Kefy przed zabójstwem. On nie ma sumienia. Jest przyjazny, ale tylko wtedy, kiedy chce, żeby inni nabrali do niego zaufania. Nie słucha nikogo. Nigdy nie będzie psem, który pobiegnie za patykiem i wróci wraz z zawołaniem właściciela. Kefa działa samotnie. Nie ma wspólnika, bo uważa, że wspólnik zawsze może go zdradzić, podszywając się pod przyjaciela. Obawia się przysłowia "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie". Jedynym wyjątkiem jest król demonów. On zaproponował Kefie zapłatę, więc jego propozycja jest dla lisa opłacalna. Kefa nigdy nie był dobry dla kogoś naprawdę. Zawsze ma w tym swój cel. Mordując, Kefa nigdy nie bawi się swoją ofiarą. Chce to zrobić szybko, żeby istota nawet nie wiedziała, kto ją zabił. Osobom, które go nie znają, bardzo trudno jest rozgryźć jego prawdziwe zamiary. Kefa to doskonały aktor i bardzo łatwo jest mu okręcić sobie innych koło palca. 
Zauroczenie: Kefa jest aseksualny. Nigdy nie był zakochany. Ma wątpliwości, czy nawet kochał swoich rodziców.
Moce:
1. Możliwość zauważenia osób niewidzialnych.
2. Teleportacja, jednak tylko na niewielkie odcinki.
3. Możliwość regeneracji niektórych ran.
4. Manipulacja przedmiotami. 
5. Możliwość zmieniania czegoś twardego w lekkie.
Potomstwo: wiadoma odpowiedź. Lis nie ma dzieci.
Inne:
1. Kefa nigdy nie wypił alkoholu. Boi się, że po pijanemu zrobi jakąś głupotę.
Punkty: 15
Sterujący: samoyed.


Vaider!

Imię: Teoretycznie ma na imię Vaider. Jednak tylko jedna osoba wie, że jego prawdziwe imię to Nasuka. Vaider ma obrzydzenie do tego imienia, dlatego postanowił je sobie zmienić. Tylko jedna osoba wie, kim jest naprawdę.
Imię jako człowiek: Michael.
PrzezwiskoVaider nie toleruje przezwisk. Uważa, że zmniejszają jego godność. Tylko rodzinie pozwala nazywać się Vaidem. Biada nieznajomym, którzy go tak nazwą.
Płeć:Samiec.
Orientacja: Heteroseksualista. 
WiekVaider jest nieśmiertelny. Sam nie wie ile ma lat. 1000? 2000? Zyskał nieśmiertelność, kiedy razem z Reą postanowił odbudować Tirię. Miał wtedy 37 lat i na tyle wygląda, jego wizerunek nie starzeje się razem z wiekiem. On nie liczy jednak nie musi Rea może to sprawdzić swoją mocą. Ona wie,że Vaider ma 1708 lat

Rasa:Tygrys.
Gatunek: Tygrys syberyjski.
StanowiskoAlpha.
Aparycja: Vaider jest większy i bardziej umięśniony niż normalny tygrys. Ma rudą sierść w czarne pasy. Tak samo, jak człowiek ma niepowtarzalne linie papilarne, tak nie ma dwóch tygrysów, które by miały takie same ułożenie pręgów na sierści. A pasy Vaidera układają się w serca. Tygrys nienawidzi tego wzoru, chętnie oddałby je maluchom, które byłyby wręcz dumne z takiego ułożenia. Vaider twierdzi, że pręgi sprawiają, iż wygląda śmiesznie i mniej dumnie. W młodości były powodem kpin rówieśników i wytykania palcami. Nigdy nie zostały nazwane atutem. Oczy tygrysa są duże i koloru złotego, dzięki czemu zwierzę lepiej widzi w ciemności. Poza oczami, Vaider ma też długie wibrysy, które pełnią taką samą rolę. Szczęki samca zaciskają się z taką siłą, że bez problemu mógłby odgryźć głowę mniejszemu osobnikowi. Jako człowiek, Vaider ma krótką, rudawą czuprynę, w której można znaleźć już kilka siwych włosków. W ludzkim ciele jego oczy zmieniają kolor na zielony.
Historia: Prawdopodobne, że mogło minąć nawet 2000 lat od narodzin Vaidera, więc jego pamięć, jeśli chodzi o historię, jest mocno ograniczona. Pamięta niektóre wydarzenia, ale bez szczegółów. Niestety, są tu sytuacje, które z całego serca chciałby zapomnieć. Vaider urodził się w Tirii i został nazwany Nasuka. Imię to otrzymał po swoim ojcu, bo był, jak twierdzili inni, jego mniejszą kopią. Ojciec miał podobny wzór z pasów na sierści jak jego syn, z tą różnicą, że jego pręgi układały się w coś przypominające serca, a nie w serca, jak to wygląda u Vaidera. U Nasuki były one mniej widoczne. Pewnego dnia Nasuka oszalał. Zabił swoją żonę, a matkę Vaidera oraz przeszedł z innymi na ciemną stronę. Demony zaatakowały i zniszczyło Tirię. Vaiderowi udało się uciec. Znienawidził swojego ojca, a żeby o nim zapomnieć, zmienił imię. Razem ze swoją dawną znajomą Reą, znaleźli Tirię po wielu latach i postanowili odbudować.
RodzinaAvelia była opiekuńczą i dobrą matką. Niestety, Vaider nic więcej o niej nie pamięta. Została zabita przez swojego męża. Wprost przeciwnie sprawa układa się z ojcem. Vaider z całych sił pragnął zapomnieć o Nasuce, ale to co złe, zostaje w pamięci na długo. Nie wiadomo, co się stało z tygrysem. Przeżył, a może zginął w walce? W każdym już nie żyje. Vaider miał jeszcze siostrę, ale nie może sobie nic o niej przypomnieć.

Charakter: Vaider nie jest złośliwy ani nic z tych rzeczy. W stosunku do innych jest raczej neutralny. Dba o swoich podopiecznych i pomaga im, kiedy może. Nie wiadomo, czy robi to ze swojej dobroci, czy z obowiązku. Jest skryty i tajemniczy. Nie jest typem istoty, która musi się wypłakać i wyżalić. On woli przemyśleć wszystko w swojej głowie. Sam. Gdyby ktoś wątpił w jego siłę i odwagę z powodu tych głupich serc na sierści, to jest w wielkim błędzie. Vaider potrafi poświęcić się dla tych, którzy są mu bliscy. Trudno jest zaskarbić sobie sympatię samca, jednak jest możliwe i były takie przypadki. Vaider nie ma przyjaciół i uważa, że przyjaźń nie istnieje. Najpierw uważają się za przyjaciół, ale wystarczy jedna chwila, żeby stali się wrogami. Później zostaje jedynie blizna, która może nigdy się nie zagoić. To tylko jedno z jego licznych przemyśleń. Nie okazuje emocji i trudno jest wyczuć, co w danej sytuacji odczuwa. Jego nastrój może szybko się zmienić i szybko się denerwuje, ale stara się opanować złość. Nie lubi się kłócić i nie lubi, kiedy ktoś się kłóci. Jego zdaniem, przez kłótnie niepotrzebnie tworzymy sobie wrogów.
ZauroczenieTo już nie ten wiek. Vaider ma partnerkę i raczej nie w głowie mu inne romanse. Nie jest zmienny w miłości i nie zakochuje się w pierwszej lepszej.
Moce:
• Niewidzialność. Vaider może być niewidzialny, kiedy tylko zechce.
• Linia myśli. Vaider potrafi połączyć się z inną istotą linią myśli. W tym czasie połączona dwójka zwierząt słyszy swoje myśli. Wymaga to skupienia ze strony dwóch stron. Jeśli choć jedna osoba się rozproszy, linia znika. 
• Podnoszenie przedmiotów siłą umysłu. Vaider potrafi podnieść rzecz, roślinę, a nawet istotę nieokreślonej wielkości i wagi za pomocą umysłu. Ta umiejętność również wymaga skoncentrowania się. 
• Kontrolowanie pogody. Vaider może sprawić, że w słoneczny dzień nagle może zacząć padać deszcz, a w lato spadnie śnieg. Niezbyt pożyteczna moc, według niego. 
• Przewidywanie ruchów. Samiec może przewidzieć ruch przeciwnika. Niestety, jedynie minutę w przód co pół godziny. 
• Szybki bieg. Vaider może rozwinąć swoją prędkość do nawet 500 km/h.
Potomstwo: Vaider nie ma potomstwa.
Inne:
• Nie lubi istot o innej orientacji. Stara się traktować je jak innych, ale w głębi duszy uważa ich za dziwaków. 
• Nigdy nie wszczął bójki ze zwierzęciem mniejszym i słabszym od siebie. Uważa to za hańbę i gardzi wszystkimi, którzy tak robią. 
• Tylko Rea wie o prawdziwym imieniu Vaidera i zna jego historię. Samiec nikomu jej nie opowiedział, nie odczuwa takiej potrzeby. 
• Vaider był od dawna zakochany w Rei, ale bał się jej to powiedzieć z obawy przed odrzuceniem.
• Samiec jest nieśmiertelny tylko częściowo. Nie umrze sam, ale ktoś może go zabić.

Punkty:10
Sterujący: Neith.





Witamy!

Witamy w Stadzie Zachodzącego Księżyca!

Jeśli chcesz dołączyć do bloga, wystarczy, żebyś wypełnić formularz. Zapoznaj się z wszystkimi zakładkami. może ci się przydać. Zapraszam do czytania i wysyłania formularzy!
Gwarantujemy świetną zabawę :)