Strony

niedziela, 31 lipca 2016

Od Vaidera do Rei

Po wyjściu Leona z jaskini ułożyłem się z powrotem obok Rei.
- On mi się nie podoba- stwierdziła z przekąsem.
- Daj spokój. Może to tylko pierwsze wrażenie.
- Pierwsze wrażenie nigdy mnie nie zmyliło, pamiętasz?- odparła.- Ja ci mówię: z tego nic dobrego nie wyniknie.
- Przesadzasz- powiedziałem, tym samym kończąc rozmowę.
Rea westchnęła cicho, mruknęła coś pod nosem i ułożyła się do snu. Ja zrobiłem to samo. Zaufałem Leonowi. Rea zawsze była podejrzliwa wobec wszystkich, dlatego ją po prostu olałem. Jutro poproszę ją, żeby osobiście z nim porozmawiała. Może wtedy nabierze zaufania?

Obudziłem się z samego rana. Rea już nie spała.
- Vaider, no zrób coś!- wykrzyknęła.- Nie będę spać spokojnie, dopóki on tu jest!
Przewróciłem oczami.
- Mam go tutaj wezwać?
Pokiwała głową.
- Poczekajmy do późniejszej godziny, żeby nie zbudzić całej Tirii.
Ponownie skinęła głową.
W tym czasie postanowiłem przejść się po mieście, a tym samym zajrzeć do Leona. Po wyjściu z jaskini zaczerpnąłem świeżego powietrza. Dzień był ciepły i trochę wietrzny, dlatego nie było ani gorąco, ani zimno. Idealna pogoda. Skierowałem się w stronę innych jaskiń. W oknie (albo dziurze, bo okna to raczej nie przypomina) zobaczyłem śpiącego lisa. Odetchnąłem głośno z poczucia ulgi. Nie zamierzałem zmienić swojego zdania co do Leona. Według mnie był prawym zwierzęciem bez złych zamiarów. Ruszyłem do swojej jaskini. Tuż przy wejściu postanowiłem powiadomić Reę o tym, co zobaczyłem.
- Śpi- powiedziałem.
- Albo udaje- dodała.
- Przestań- zdenerwowałem się.- To już zaczyna się robić nurzące. Nie możesz go osądzać, kiedy nic o nim nie wiesz!
- Pragnę ci powiedzieć, panie przemądrzalski, że ty też nic o nim nie wiesz. Ale jednak został wpuszczony w środku nocy. Gdzie tu sprawiedliwość?
Prychnąłem ze złości.
- Wezwij go tutaj- dodała jeszcze.
Po chwili przed jaskiną stał Leon i zwiadowcy.
- Zwiadowcy?- Rea spojrzała na mnie pytająco.
- Muszą przeszukać las i znaleźć bestię.
- Vaider, nie ma bestii. On to sobir wymyślił.
Puściłem tą uwagę koło uszu i skinieniem głowy zaprosiłem czekających do środka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz