- Już wiedzą o wszystkim- szepnąłem, wyczekując reakcji mojego władcy.
Skinął głową, a jego wyraz twarzy się nie zmienił.
- Rozumiem przez to, że nasze wszystkie starania poszły na marne, a ty okazałeś się beznadziejnym szpiegiem.
- Oni mają jakąś tajemniczą moc. Moją prawdziwą tożsamość odgadła Rea.
Demon przez chwilę się zastanawiał. Spojrzał i delikatnie, wręcz upiornie, jego kąciki ust podniosły się, tworząc coś na kształt uśmiechu.
- Zabij.
Strażnicy wyprowadzili mnie sprzed oblicza mrocznego króla, a ja usiadłem pod pałacem i myślałem, jak mogę to zrobić. Nie ma bata, żebym został znowu wpuszczony do Tirii. Nie będę się fatygował, żeby wszyscy uwierzyli w moje dobre zamiary. Zrobię to szybko i sprawnie.
Następnej nocy ponownie wyruszyłem do Tirii. Księżyc zakryły ciemne chmury, z których lunął deszcz. Niebo raz po raz przecinała błyskawica i słychać było grzmoty. Nie bałem się. Wręcz odwrotnie, pogoda dodawała mi siły. Czułem się niepokonany. Tak, władca demonów będzie ze mnie dumny. Tiria będzie nasza. Zaczaiłem się pod złotą bramą. Poruszałem się najciszej jak mogłem, żeby strażnik nie miał pojęcia o mojej obecności. Stukanie deszczu o bramę zagłuszało większość innych dźwięków. Wyczuwając dobry moment, skoczyłem na strażnika i szybkim ruchem złamałem mu kark. Zwłoki niestarannie przykryłem ściółką. Teraz tylko musiałem wejść do siedziby Alph.
>wolne?<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz