Strony

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Od Rei c.d. Vaidera

Vaider wzmocnił straż tak jak kazałam. Poczułam się słabo. Straciłam przytomność. Znowu. 

          


- Co się stało? - zapytałam zdezorientowana po otworzeniu oczu. 
- Rea! Znowu zemdlałaś! - wyjaśnił Vaidi.
- Ile? - zapytałam.
- Co ile Re? - zapytał.
- Ile byłam nieprzytomna?
- Tym razem krótko. Około 2 godzin.
Ciągłe omdlenia. Cały czas czuję się słaba. I... No właśnie! Już wiem!
- Vaidi?
- Tak?
- Zawołasz pielęgniarkę?
- Dobrze. 
Vaidi na chwile opuścił jaskinię. Po chwili wrócił z pielęgniarką. 
- Wyjdziesz na chwilę ?
- Dobrze
Vaidi wyszedł.
- Dzień dobry! - powiedziała pielęgniarka.
- Dzień dobry! - odpowiedziałam.
Wyjaśniłam wszystko pielęgniarce. Zrobiła badania. I... Moje podejrzenia okazały się prawdziwe...
- Ja już pójdę - powiedziała pielęgniarka.
- Dobrze, Zawoła pani Vaidera? - zapytałam
- Jasne
Pielęgniarka wyszłąa  z jaskini,a po chwili pojawił się w niej Vaidi.
- Vaidi... Moje podejrzenia okazały się prawdziwe...
- Jakie podejrzenia? Coś się stało? - Vaidi widocznie się zdenerwował.
- Spokojnie! Nic poważnego! - powiedziałam.
- Ja... Ja jestem... W ciąży...  - dodałam.

<Vaider?>

piątek, 19 sierpnia 2016

Od Vaidera c.d Rea

Spoglądałem na padający deszcz. Nie chciałem zmieniać pogody. W Tirii i tak od wielu dni panowała susza, a deszcz w końcu musiał zacząć padać. Słyszałem plotki, że Kefa się wyniósł. Czułem się bezpieczniej, aczkolwiek nadal nie byłem całkowicie pewien, czy aby na pewno był zły. W głowie miałem całkowitą pustkę i sam w końcu nie wiedziałem, co mam o tej postaci sądzić. 
- Trzeba wzmocnić straż- odezwała się cicho Rea.- Przeczuwam coś złego w najbliższym czasie.
Podszedłem do niej i przytuliłem.
- Bądź spokojna. 
- Jednak chciała bym, żebyś mnie posłuchał. Już raz tego nie zrobiłeś i wpuściliśmy do Tirii poddanego króla demonów.
- Zajmę się tym, obiecuję- odpowiedziałem. 
- Ostrożności nigdy nie na wiele. 
Postanowiłem, że kiedy tylko burza ustanie, zwołam wszystkich mieszkańców i zwiększę straż. Rea mogła mieć rację, a Kefa na wolności mógł być niebezpieczny. 
>Rea?<

Od Kefy

Oni już wiedzą, kim jestem... Wybiegłem przez bramę Tirii i skierowałem się w stronę królestwa demonów, żeby pomówić z ciemnym władcą. Tiria będzie już przecież dokładnie strzeżona, nie wpuszczą nikogo, kto wyda im się podejrzany. Po krótkiej, jak dla mnie, chwili stanąłem przed królem demonów. Skłoniłem się. Władca spoglądał na mnie z poważną miną, nie wyrażającą żadnych emocji. Czekał, aż ja się odezwę jako pierwszy. W głowie pomału sklecałem zdania, które mu powiem. 
- Już wiedzą o wszystkim- szepnąłem, wyczekując reakcji mojego władcy. 
Skinął głową, a jego wyraz twarzy się nie zmienił.
- Rozumiem przez to, że nasze wszystkie starania poszły na marne, a ty okazałeś się beznadziejnym szpiegiem. 
- Oni mają jakąś tajemniczą moc. Moją prawdziwą tożsamość odgadła Rea. 
Demon przez chwilę się zastanawiał. Spojrzał i delikatnie, wręcz upiornie, jego kąciki ust podniosły się, tworząc coś na kształt uśmiechu. 
- Zabij. 
Strażnicy wyprowadzili mnie sprzed oblicza mrocznego króla, a ja usiadłem pod pałacem i myślałem, jak mogę to zrobić. Nie ma bata, żebym został znowu wpuszczony do Tirii. Nie będę się fatygował, żeby wszyscy uwierzyli w moje dobre zamiary. Zrobię to szybko i sprawnie. 

Następnej nocy ponownie wyruszyłem do Tirii. Księżyc zakryły ciemne chmury, z których lunął deszcz. Niebo raz po raz przecinała błyskawica i słychać było grzmoty. Nie bałem się. Wręcz odwrotnie, pogoda dodawała mi siły. Czułem się niepokonany. Tak, władca demonów będzie ze mnie dumny. Tiria będzie nasza. Zaczaiłem się pod złotą bramą. Poruszałem się najciszej jak mogłem, żeby strażnik nie miał pojęcia o mojej obecności. Stukanie deszczu o bramę zagłuszało większość innych dźwięków. Wyczuwając dobry moment, skoczyłem na strażnika i szybkim ruchem złamałem mu kark. Zwłoki niestarannie przykryłem ściółką. Teraz tylko musiałem wejść do siedziby Alph. 

>wolne?<

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Witam wszystkich!

Witajcie! Chcę Was poinformować ,że od końca wakacji (1.09) który już niestety blisko zostanie zmieniona ilość opowiadań na tydzień. Wiemy że szkoła ,praca itd. Dlatego to zmienimy. Dajcie znać w komach co Wy na takie posty ?tzn. Nie opowiadania takie... info.

Od Rei c.d. Renn

Samica zemdlała.Atak demonów. Były ich setki,wszystkie nie wejdą. Na szczęście. Jednak mimo wszystko nam zagrażają. Trzeba coś z tym zrobić.
-Vaidi!Weź ją do szpitala ja zajmę się demonami!-zawołałam Vaidera.
On posłusznie zaniósł samicę do szpitala.
Skupiłam się i zamknęłam oczy. Oni byli silni. Za silni. Nie umiałam ich pokonać.
-Wracajcie-usłyszałam
Czy to był... Tak to był on!Król (czy jak to określić) demonów. Demony posłusznie opuściły Tirię. Jesteśmy w niebezpieczeństwie. Tiria jest w niebezpieczeństwie.... Lecz Tiria bez walki się nie podda!


                                                                     ~*~
Po kilku dniach Renn się obudziła. Byłam przy niej. Cały czas. Nie opuściłam jej. Ona chcę mnie zabić. Jednak czuję,że muszę jej pomóc.... Że to błąd małej dziewczynki,nieświadomy błąd... Moja kuzynka.... Była wilczycą. Białą. Jak Renn. Nie pamiętam jej imienia... Czekaj.... A co jak to Renn jest moją kuzynką ? Nie,nie to niemożliwe... jednak? nie wiem
-Re?-Renn się obudziła
-Tak?-zapytałam
-Wiesz,że chcę Cię zabić, wiesz że muszę. Ale siedzisz przy mnie....
-Nic nie musisz. Twoja decyzja. Jednak mi chodzi o to ze chce żebyś miała swoją wolę ! Żebyś wiedziała czego ty chcesz ,czego pragniesz! A nie co Ci każą,co musisz. Nie musisz przechodzić na naszą stronę. Tylko miej swoje zdanie
-Mam swoje zdanie. Jestem tylko po to żeby Cię zabić !
-Nie. Nie masz swojego zdania ! To jest czyjeś zdanie! Nie twoje!
-Moje jest takie same!
-Wiem że nie jest. Proszę Cię...-ja nie wiedziałam co zrobić

Chciałam wyciągnąć z niej jej zdanie. Wiem że to nie jest jej zdanie. Ja o tym wiem. I tyle.


Renn?

niedziela, 7 sierpnia 2016

Od Renn CD Rei

- Rea, to szaleństwo! Ty nawet nie wiesz do czego oni są zdolni! Kefa i ja to tylko dwójka z tysięcy istot, które pragną twojej śmierci i tylko czekają na odpowiedni moment. Masz więcej wrogów, niż potrafisz sobie wyobrazić. Może i jesteś boginią, zgoda, aczkolwiek nawet ty nie umiesz sobie wyobrazić, co oni robią. - widzę, że tygrysicę zatkało. Może to przez moje słowa, może przez to, iż jej tajemnica nie jest już tajemnicą, ale zatkało ją. Zmieniam się w człowieka, po czym wychodzę, ze zpuszczoną głową. Ona i tak nie zrozumie, nie jestem zdolna do zmiany strony. Oni istnieją wszędzie, tylko po to by mi przypominać, do kogo należę. Należę do demonów, psychicznie i fizycznie. Jestem jedynie narzędziem demonów, niczym więcej. Niczym więcej. Nie panuję nad własnym ciałem, mieszka w nim demon.
- Tak, mieszka w nim demon, a także anioł. - nawet nie zauważyłam Rei, gdy do mnie podchodziła. Obracam się szybko, zastanawiając się jakie ma zamiary.
- Nie rozumiesz, Reo. - mówię chłodnym głosem. Wbijam w nią wzrok, chłodny i spokojny, ale i zmęczony. Ona mnie zabije. Jestem tego pewna. Jestem szpiegiem, zdrajczynią w jej oczach. Szare oczy tygrysicy przenikają mą duszę i ciało, czuję się jakby wszystko o mnie wiedziała. Na chwilę odrywam od niej wzrok, jedynie po to, by ujrzeć cieniste istoty. Demony... Patrzę chwilę na cienie, nie wiedząc co mam robić. Rea zaproponowała mi drugą szansę, ale co z tego zyskam? Wszyscy będą patrzeć na mnie jak na potencjalnego wroga, w ich oczach i tak będę zdrajczynią. Z demonami zaś mogę zawładnąć światem. Czymże jednak będe władać, jeśli zniszczą wszystko, tak samo jak przeklętą ziemię? Po chwili poczułam ból, straszliwy ból, i zemdlałam, zdając się na los. Cokolwiek się teraz ze mną stanie...
Rea?

Od Rei C.D. Renn

Samica nie mogła się wyprostować. Widać że ją bolało. Pokazała nam na jakiś cień. Cień. Cień.....
-Cień-powiedziałam
-Tylko cień... Vaidi! Przecież ! Demony!!! -zrozumiałam co Renn miała nam do przekazania.

Demon. Jestem słaba nie moge go mocą powstrzymać. Jednak żyje się raz czas spróbować !
Zamknęłam oczy. Skupiłam się. Udało mi się uszkodzić demona. Jednak jestem jeszcze słaba i go nie zabiłam. Jednak demon uciekł.

-Rea odgoniłaś go,przecież jesteś słaba odpoczywaj.-powiedział Vaider
-Miałam wizję-powiedziałam
-Kiedy-zapytał Vaider
-Jak straciłam przytomność-powiedziałam
-Co w niej było ? Zawsze okazują się prawdziwe. Zdarzyło się to już czy ma się zdarzyć ?
-Część już była ,część zdarzyć się ma.
-O czym to było -zapytała Renn
-O tobie-dalej byłam spokojna.
-O mnie???-zapytała zdziwiona Renn
-Tak o tobie.
-Opowiadaj-Renn widocznie była poddenerwowana.
-Vaidi zostaw nas same -poprosiłam
-Dlaczego?-zapytał
-Proszę Cię
Samiec wyszedł.
-Biała wadera. Imieniem Renn. Masz misję i ja o tym wiem. Misję masz taką samą jak Kefa. Zabić władców Tirii chcesz.  A właściwie musisz.

Samica patrzyła ze zdziwieniem na mnie.

-Jednak swego zdania nie masz. Nie myślisz tak jak chcesz tylko tak jak Ci wpajali. Zbuntować się przeciw demonom to nie grzech. Mała,niedoswiadczona wilczyca nie wiedziała. Jednak teraz masz wybór. Stanąć po stronie demonów czy przejść na stronę Tirii? Masz szansę na swoją decyzję.

Renn?

sobota, 6 sierpnia 2016

Od Renn CD Rei

Patrzę na Reę, nie wiedząc dokładnie co robić. Patrzę w bok, i widzę tam cień. Wiem dobrze, kto to jest.
~ To twoja szansa ~ słyszę jego cichy głos w moich myślach. Patrzę ponownie na tygrysicę, leżącą w bezruchu. Po czym wykonuje decydujący ruch, czyli....
- Vaider! - wołam tygrysa, siedząc przy tygrysicy.
- C-co? - pyta się samiec, po czym jego wzrok ląduje na Rei. - Co jej zrobiłaś!? - wrzeszczy, a w jego oczach płonie gniew.
- To nie ja. Ona po prostu... Zemdlała. - mówię cicho. Ogólnie nie wiem, dlaczego to robię. Idealny moment, by zabić Reę, by zawładnąć światem. Ale.... Nie panuję nad sobą. Przybieram obojętny wyraz twarzy, po czym podążam za Vaiderem, który niesie Reę w stronę szpitalu.
***
- Straciłaś przytomność. Dwa dni temu. - tłumaczy Vaider. Rea dopiero co się obudziła, po dwudniowym bezruchu. Rea patrzy na mnie groźnie.
- Co tu robisz? - pyta. Cofam się o krok.
- Rea, spokojnie. Ona ci pomogła. - uspokaja ją Vaider. Rea się podnosi, ale w tej samej chwili zgina się z bólu.
~ Co ty zrobiłaś!? Ja dokończę twoje dzieło, i to nie ty będziesz ulubionym pupilkiem Ocufula, tylko ja! ~ głos mrocznej istoty rozbrzmiewa w mojej głowie. Po chwili czuję się, jakby ktoś zadał mi cios w brzuch. Zginam się, powstrzymując jęk.
- Renn? - słyszę głos Vaidera.
- Mhm... - jęczę, po czym próbuje się wyprostować. Widzę, jak w rogu pokoju czai się cień. Spoglądam na niego gniewnie. Ta misja została powierzona mi, i to ja ją wypełnię. Za wszelką cenę. Nawet gdybym miała stracić życie.
- Tam. - wskazuje demona. Władca i władczyni Tirii spoglądają we wskazanym przeze mnie kierunku.
Rea? 

Od Rei C.D. Renn

Yhm. Tak już wierzę tej... Jakiś Taro ,podróżuje,przyjaciele. Ta... już to normalnie widzę.  Och nie ważne niech myśli że jej ufam... może coś z niej wyciągne.

-To musisz mieć wspaniałe życie -udawalam że jej wierzę.
-Noo...-odpowiedziała samica
-Pewnie Ci się fajnie podróżowało?
-Tak średnio -samica powoli zaczynała myśleć ze jej ufam

No właśnie myśleć. Ale jej nie ufam! I nie będę ! Nigdy ! Za nic w świecie ! Bo w końcu nie muszę ... Własną wolę przecież mam... Ale godności chyba już nie...  Yh...  Co teraz ?

-Rea? Halo?-jej słowa przelatywaly mi przez głowę.
Czułam się słaba. Taka...
-Rea!Rea!
Nic więcej nie pamiętam

<Renn?>


~*~

Obudziłam się 2 dni później. Obok mnie był Vaidi i ona. Renn. Czego ona ode mnie chce ?

-Co się dzieje ?-zapytałam pół przytomna. Dalej mi było słabo. Bynajmniej lepiej niż wcześniej.
-Straciłaś przytomność.  2 dni temu-wytłumaczył Vaidi

środa, 3 sierpnia 2016

Od Renn CD Rei

Czułam, że samica chce mnie sprawdzić. Czułam jej moc i jej siłę.
- Aha, spoko. - lekko podnoszę konciki ust, karmię ją kłamstwami. Jednak widzę, że jest strasznie podejrzliwa. Z nią nie pójdzie łatwo.
- Wiele o tobie nie wiem. - samica próbuje jakoś skleić rozmowę. Chce mnie poznać, pewnie pragnie się ze mną zaprzyjaźnić.
- Cóż. Jestem Renn, w postaci człowieka Saheri, mam 19 lat, lubię podróżować, i spędzać czas z przyjaciółmi. - uśmiecham się, wymyślając kolejne kłamstwa.
- Pewnie dużo ich nie masz, skoro podróżujesz. - wtrąca się Rea.
- Wręcz przeciwnie, mam ich wielu i z większością utrzymuje kontakt. - uśmiecham się, karmiąc tygrysicę kłamstwami. Na szczęście mi wierzy, chociaż wiem, że będzie próbowała mnie sprawdzić. Oby tylko nie użyła megamocnego eliksiru prawdy... Na szczęście, jest ich bardzo mało.
- A tak swoją drogą, to dlaczego jesteś akurat tu? Wiesz, jest wiele miast w Tirii. - uśmiecha się Rea.
- Mój brat podobno tu jest... - mówię, przybierając smutny wyraz twarzy. Kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo.
- Aha. Jak on się nazywa? - pyta tygrysica.
- Taro. - wypalam. Wtem przed oczami staje mi scena.

Młoda, biała wilczyca stoi na spalonej ziemii, jak sięgnąć okiem nie widać roślinności. Obok niej stoi lis, widocznie ma wyrzuty sumienia. Rozgląda się, po czym macha niespokojnie ogonem.
- Wybacz. - jedno, krótkie słowo wylatuje z jego ust, po czym odbiega, z nadnaturalną prędkością. Taro.

- Renn? - głos Rei dochodzi do mnie jakby z oddali. Mrugam oczami.
- Tak, o co chodzi? - pytam, przyglądając się jej uważnie.
- Co się stało? - pyta. Dopiero teraz orientuje się, że mam jakąś ciepłą ciecz na policzku. Czy ja... płaczę? Nie, to nie możliwe.
- Po prostu się trochę zamyśliłam. - uśmiecham się lekko, ocierając łzę.
Rea?

wtorek, 2 sierpnia 2016

Od Rei c.d. Renn

Wyszłam na poranny spacer gdy podszedł ktoś do mnie i usłyszałam:
-Cześć
Nie obracając się poznałam po głosie,że to była Renn. Ymm .. .Poznałam może dlatego,że oprócz mnie była jedyną samicą w stadzie? Pewnie tak.
-Cześć-odpowiedziałam podejrzliwie.
Albo jestem przewrażliwiona  albo ona też jest podejrzana... Nie ja chyba już wariuję. Lecz nigdy się nie mylę... Trudno na wszelki wypadek muszę uważać.
-Ty chyba jesteś Rea?-zapytała samica
-Tak.Brawo odkryłaś Amerykę- warkłam 
Jezu czemu jestem dla niej taka agresywna? Taka wredna? Przecież ona nic nie zrobiła! Jeszcze... Przesadzam
-Ja jestem Renn...-odpowiedziała nieśmiało
-Przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło-wytłumaczyłam Renn. Jednak dalej mi się wydawała podejrzana
-Nic nie szkodzi
-Opowiesz coś o sobie?-zapytałam
-Nie jest to zbytnio ciekawa historia-odparła Renn
Wydało misie to podejrzane,ale ostatnimi czasy co mi się nie zdaje podejrzane? No tak.. deszcz... 
-Jak sądzisz
-A wy ? Planujecie mieć maluchy?-zapytała
-Nie jest to zbytnio ciekawa historia-odpowiedziałam złośliwie

Samica ucichła. Czemu to powiedziałam? Nie wiem. Ja chyba wariuję.Co się ze mną do diabła dzieję? Kurde no... Przecież! Mogę sprawdzić kimona do końca jest! 

Użyłam mocy. Imię podała prawdziwe w przeciwieństwie do Kefy. Ma 19 lat. I tyle mogłam odczytać. Tylko tyle. Pewnie jest odporna na inne moce. Jednak moja siła mocy trochę jej moc zwalcza. Trudny przypadek...Ach już wiem! Mega mocny eliksir prawdy! On jest tak silny,że nawet moc odpornościowa nie działa. Jednak mi jest nie potrzebny! Ja wariuje. Ona jest normalna! Raczej...

<Renn?>

Od Renn

Wilczyca o białej jak śnieg sierści przemyka się przez las. Nikt jej nie słyszy, i nikt jej nie widzi. W głowie nadal ma głos swojego pracodawcy. "To sprawa najwyższej wagi. Nikt nie może się dowiedzieć." Wilczyca gwałtownie zmienia kierunek. Wie, że nie może zostać zauważona. Do czasu spotkania władców tej krainy nic i nikt nie może jej zobaczyć. Rozgląda się, po czym wychodzi na polanę. Tam widnieje brama, wielka i podobno nie do przebycia. Jednak podchodzi do niej strażnik i oferuje zaprowadzenie do alph. Wilczyca się zgadza. Po zaprowadzeniu do Alph wilczyca sie pyta czy może dołączyć do stada. Zgodzili się
***
Jaskinia, którą dostałam jest piękna i luksusowa, ale nie to zaprząta moją głowę. Nie mogę zawieść, co oznacza, że muszę zabić Reę i Vaidera. Jak już przyjęli mnie do swojego stada, kolejny cel to zdobycie ich zaufania. Muszę to robić powoli, stopniowo. Pierwszy cel to zdobyć zaufanie mieszkańców miasta. Wychodzę więc na dwór, gdzie od razu uderza mnie oryginalność domów. Rozglądam się. Nikogo nie widzę, aczkolwiek miło jest oddychać świeżym powietrzem. Wszędzie zielono, wszystko zakwitło a ptaki znów śpiewają. Ale to jest nieważne. Widzę sylwetkę jakiegoś zwierzęcia. Po chwili namysłu podchodzę w jego lub jej stronę. 
- Cześć. - mówię, gdy znajduje się w zasięgu głosu i uśmiecham się niewinnie. 

<Ktoś?>


Opowiadanie powstało za współpracą(xd) właścicielki Renn i Rei

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Renn

Imię: Renn
Imię jako człowiek: Saheri
Przezwisko: Brak.
Płeć: Wadera (Wilczyca, samica wilka)
Orientacja: Hetero
Wiek: Chodzi po tym świecie już 19 lat.
Gatunek: Wilk
Rasa: Wilk biały
Stanowisko: Wyrocznia
Aparycja: W postaci wilka bohaterka tego formularza ma lśniącą, białą sierść i szczupłą sylwetkę. Długi, puszysty ogon pięknie wygląda, podczas gdy szare oczy Renn zaglądają wgłąb twojej duszy.
Zaś w postaci człowieka Saheri jest bardzo drobną, choć mądrą dziewczyną o pięknych włosach. Jej błękitne oczy ładnie wyglądają wraz z kruczoczarnymi włosami, które sięgają jej do pasa. To niska dziewczyna, jednak silna i wytrzymała psychicznie jak i fizycznie.








Historia:
Renn przemierza las, nieświadoma tego, co ją napotka. Nie miała pojęcia, że wkracza na ziemię przeklętą, na terytorium demonów, a tym bardziej nie wiedziała, że jej przyjaciel jest ich sługą. Młoda wadera zmierzała jedynie w ustalone przez jej przyjaciela miejsce, niewinna i nieświadoma wszystkiego, co ją czeka.
***
- Nareszcie jesteś. - mówi Renn, znudzona czekaniem.
- Wybacz. Miałem parę spraw do załatwienia. - mówi lis, kierowany przez demona.
- Jakich? - ciekawa Renn jak zawsze miesza się w nie swoje sprawy.
- Nie twoja sprawa. - odpowiada spokojnie lis, po czym prowadzi ją wgłąb terytorium demonów.
- Co mam tu robić? - pyta. Taro patrzy na nią podejrzliwie, sprawdzając czy się nada. Tak, napewno się nada.
- Zmień się w człowieka. - rozkazuje. Tak więc jego przyjaciółka posłusznie zmienia się w człowieka, nie mając pojęcia, że własnie ukazała demonom swoje obie postaciw i wkroczyła na ich ziemie, co oznacza że mogą ją opętać. Może wiedziałaby o tym gdyby była nieco starsza i ktoś ją uczył, ale cóż może wiedzieć sześciolatka i takich rzeczach?
- No dobra, i co dalej? - pyta, z szerokim uśmiechem. Taro wzdycha głęboko, wygląda jakby postarzał się o co najmniej dziesięć lat.
- Wybacz. - mówi cicho. Po czym odbiega, szybciej niż ktokolwiek by umiał. Saheri patrzy ze zdziwieniem na oddalającą się sylwetkę przyjaciela. Po chwili przed nią pojawia się mroczna postać.
***
Po wielu latach szkolenia, Renn nie była tą samą osobą. Demony uczyniły z niej swoją sługę, marionetkę bez własnej woli. Przekonana, że musi zabić władców Tirii, została wysłana na pierwszą misję. Powiodło jej się, z czasem stała się najważniejszą sługą demonów. W wieku 19 lat wysłali ją na najważniejszą misję, jaką dotychczas miała - zabić władców Tirii.
Wcieliła się w tyle postaci, miała tyle osobowości, była doskonałą aktorką, więc nie był to dla niej problem, by zdobyć zaufanie władców i zamieszkać w mieście, gdzie mieszkają najważniejsze osobistości oraz osóbki bogate. Od tej chwili czeka jedynie na odpowiedni moment, by wypełnić misję.
Rodzina: Renn nie wie co to rodzina, nigdy nie zaznała miłości, nigdy nie poznała osoby którą mogłaby nazywać matką lub ojcem.
Charakter: Renn to aktorka, umie być każdym. Jako sługa demonów, jest wgłębi duszy zepsuta i ponura, ale zdecydowana na jedno - zabicie Rei i Vaidera. Lojalna wobec tych mrocznych istot, stara się jak najlepiej wypełnić misję. Ogólnie to nie ma własnej woli, po tak wielu zmianach osobowości, tak wiele razy grała kogoś innego, że już nie ma charakteru. Umie tylko grać, jest marionetką. Nigdy jednak nie piśnie ani słówka o zdradzie, którą planuje, umie być przebiegła i sprytna, a także udawać miłą i niewinną. Myślisz że ją znasz? Nie znasz jej.
Zauroczenie: W jej słowniku nie istnieje słowo miłość. Kiedyś kochała, ale to stare czasy. Nikt nie zdoła zdobyć jej serca.
Moce: Jej jedyna moc jest bardzo przydatna, jest bowiem odporna na wszystkie inne moce. Nie działają na nią zaklęcia, moce, eliksiry i magiczne przedmioty.
Potomstwo: Całkowity brak.
Inne: Nie potrzebujesz wiedzieć o niej nic więcej.
Punkty: 5
Sterujący: Kaktusek

Od Rei do Kefy i Vaidera

Podeszli do nas. Vaider im zaproponował,że oni poszukają a Leon tu zostanie. Nie byłam z tego zadowolona,bo zwiadowcy się na to zgodzili.  Użyłam swojej mocy Prawdziwej Tożsamości,dzięki której mogłam sprawdzić kim on jest. I się nie myliłam. Kłamał.

-Vaidi!-zawołałam zdenerwowana.
-Tak skarbie?-podszedł do mnie.
-Mówiłam,że on kłamię!-powiedziałam zła.
-Sprawdziłam kim jest!-byłam zła. Bardzo zła.
-Kim?-zapytał.
"Leon" zaczął się wiercić niespokojnie.Widać,że był zdenerwowany.
-On nie ma na imię Leon!
-Ależ Wasza wysokość...-wtrącił Leon
-Milcz!-krzykłam
"Leon" podkulił ogon.
-Mów co chcesz! Na mnie to nie działa.-zwróciłam się do "Leona"
-To jak on ma na imię?-zapytał Vaider
-On ma na imię Kefa!
-Ja?-wtrącił Kefa
-Tak ty! Moc Prawdziwej Tożsamości to moc a nie przepowiednie! Się nie myli! Lepiej się przyznaj i wytłumacz!
-Re spokojnie -Vaider mnie uspokajał

Miałam tego dość. Kefa siedział jakby nigdy nic! Tak po prostu ! Nawet nie raczył się wytłumaczyć!Wybiegłam z jaskini. Pobiegłam w stronę miasta ludzi. Oni chyba pobiegli za mną.


Weszłam do portalu i pojawiłam się w świecie ludzi. Byłam człowiekiem. Za każdym razem pojawiam się w innym stroju i nad tym nie panuje! Podobno to jest do opanowania. Ale dzisiaj miałam piękną sukienkę. Łososiową . Czy jakoś tak to Ci ludziowaci określają. Tyle,że... ledwie zakrywała tyłek! I co teraz? Ahh trudno. Przebiegłam się przez miasto. Tyle z nich się na mnie gapi. Jezu... Po co ja tu jestem? No tak uciekam zła już nawet nie wiem z jakiego powodu. A no tak... Kefa jest oszustem a Vaidi nawet z tego powodu dalej uważa,że on jest ok. Przecież ja mogę wymyślać. Ja przecież niekoniecznie muszę mieć taką moc! Jezu jestem na niego zła,a on przecież nie wie,ze jestem boginią. Nikt tego nie wie. Tylko tamten Ash,ale on nie żyje. Powiedzieć Vaiderowi kim ja jestem? Nie... ktoś może usłyszeć. Zresztą i tak nie chcę być tą pieprzoną boginią! Czemu ja?
Biegłam zamyślona przez miasto. O ni chyba biegli za mną...

<Vaider?Kefa?>