niedziela, 31 lipca 2016

Od Kefy

Podążałem ścieżką wśród drzew. Noc była już za progiem, słońce chyliło się już ku zachodowi. Obojętny na piękno świata, poszedłem dalej. Kiedy stanąłem wreszcie pod bramą Tirii, wielka gwiazda już zaszła i las ogarnęła nieprzenikniona ciemność nocy. Wziąłem głęboki oddech. Na początku ostrożnie, a potem już bardziej pewnie zakołatałem do żelaznych, pozłacanych drzwi. Bramę otworzył mi strażnik. Ukłoniłem się lekko, a on stał wyprostowany i wpartywał się we mnie.
- Nie wpuszczamy nieznajomych po zmierzchu- oznajmił i zaczął zamykać bramę.
- Błagam- uklęknałem przed nim- coś mnie goniło w lesie! Ja... nie mam gdzie się ukryć! Proszę!
Strażnik czujnie rozejrzał się dookoła.
- Nic nie ma- odpowiedział wzruszając ramionami- dlatego uważam, że możesz już pójść.
Nie wiedziałem, że będzie tak trudno podejść tego strażnika. No cóż, trzeba się bardziej wysilić.
- Czai się gdzieś- powiedziałem żałosnym głosem, nie podnosząc się z klęczków.
- No dobrze, wejdź- westchnął.- Ale osobiście odprowadzę cię do Alph.
Podniosłem się i dałem zaprowadzić przed oblicze władcy Tirii. Pierwszy punkt planu mam już za sobą. Strażnik wprowadził mnie do największej z jaskiń. Na posłaniach leżały tam dwa tygrysy. Jeden z nich podniósł głowę i spenetrował mnie wzrokiem.
- Czy wiesz, że po zachodzie słońca jest zakaz przekraczania bramy?
- Wiem, panie- odpowiedział strażnik.- Jednak przybysz panu wszystko wyjaśni.
Ukłoniłem się wtedy i zacząłem mówić:
- Goniło mnie coś w lesie. Nie miałem gdzie się ukryć, musiałem tutaj wejść. Gdyby mnie nie wpuszczono, zostałbym rozszarpany przez tajemniczą bestię.
Tygrys pokiwał głową. Chyba zabrzmiałem przekonująco.
- To dziwne, bo tereny zostały sprawdzone i niczego podejrzanego nie znaleźliśmy. Ale, zostań, mój drogi. Widocznie znowu przybyło do nas trochę niebezpiecznych stworów, zwiadowcy jak najszybciej się tym zajmą. A ty, powiedz mi, jak się nazywasz.
- Jestem Leon i przybywam z daleka. Wprawdzie podróżowałem do dalszego celu, ale los kazał mi się tutaj zatrzymać.
Tygrys znowu pokiwał głową.
- Masz do czynienia z władcą Tirii- Vaiderem oraz jego żoną- Reą- wskazał na leżącą obok niego tygrysicę.- Odprowadź go do swojej jaskini.
Ukłoniłem się, a strażnik zaprowadził mnie do mojego domu. Udało mi się zyskać zaufanie. To pierwszy klucz do sukcesu...

>opowiadanie jako wstęp, nie ma do niego odpowiedzi<

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz